wtorek, 29 listopada 2011

Dream On, Snaileaters!

Nie uwierzycie! Francuzi są przekonani, że jesteśmy krajem frankofońskim!

Ten niezwykły news poznałem dzięki lekturze dodanej do National Geographic książeczki o... Szwecji, autorstwa Piotra Kraśko. Wspomina on wywiad z ministrem spraw zagranicznych Francji. W tle postaci ministra znajdowała się mapa, na której oddzielnym kolorem zaznaczono kraje frankofońskie. Kraśko z zaskoczeniem odkrył, że była wśród nich także Polska!
Oddajmy głos autorowi:

Wiara w jego [francuskiego - przyp. mój] powszechną znajomość brała się z dość zabawnej przygody francuskich reporterów w czasie strajku w stoczni gdańskiej w sierpniu 1980 roku.

-Oczywiście, szybko zrozumieliśmy, jak wielkie jest to wydarzenie. Wszystkie stacje telewizyjne wysłały tam swoje ekipy. Na wszelki wypadek zabrano też tłumaczy. Spodziewano się, że być może ktoś będzie mówił po angielsku, niemiecku lub rosyjsku. Jakie było zdziwienie, gdy osoba, którą wskazano im do rozmowy, mówiła po francusku chyba lepiej od nich. To, że historię polski znała lepiej, było oczywiste, ale szybko okazało się, że ów człowiek znajomością historii Francji przewyższa dziennikarzy, którzy stamtąd przyjechali. (...) We francuskiej telewizji pojawiły się nie tylko materiały o samym strajku, ale także o tym, jak prężne są wciąż i kultura, i język francuski, skoro każdy w stoczni ma o nich takie pojęcie!

Na wszelki wypadek sprawdźmy, jak popularny w Polsce jest ten język.

Otóż raport Powszechność nauczania języków obcych w roku szkolnym 2006/2006 (źródło) podaje, że naturalnie liderem jest język angielski - jako języka podstawowego i dodatkowego uczy go się 80% uczniów. Język francuski w naszej frankofońskiej ojczyźnie poznaje  - jako podstawowy i dodatkowy - aż... 4,3% uczniów (i w kolejnych latach coraz mniej)!

Ach! Zapomniałbym! Ten typowy stoczniowiec, z którym rozmawiali dziennikarze, to... profesor Bronisław Geremek.

piątek, 18 listopada 2011

I jeszcze jeden kawał...

... też od Gosi!



Dwie Góralki w Zakopanem obgadują turystów:

- Wiesz Maryna dupcyłam sie z Francuzikiem !
- No i jak bylo ?
- Ty wiesz on mial PENISA !
- Ooo ! A co to takiego ?
- Taki ch**, ino giętki !

poniedziałek, 14 listopada 2011

Alternatywna historia francuskiego ruchu oporu.

Może nie za bardzo prawdziwa, ale jakże oddająca ducha narodu! 




-Wróćmy na chwilę do działań militarnych. Opisał pan nieznaną dotychczas potyczkę oddziału ruchu oporu z armią niemiecką, która wydaje się być jedną z największych bitew stoczonych przez Francuzów w czasie drugiej wojny światowej.

-To prawda. Była to także najdłuższa bitwa stoczona przez francuskich żołnierzy od czasów wojen napoleońskich. Sama wymiana ognia trwała około trzydziestu sekund. Do walki doszło gdy duże zgrupowanie powstańców natchnęło się w lesie na trzech pijanych niemieckich żołnierzy wracających z nocnej libacji do koszar. Zgodnie ze strategią unikania otwartych potyczek z dużymi siłami nieprzyjaciela, dowódca początkowo zarządził odwrót.
 

sobota, 5 listopada 2011

Trochę nowych kawałów

Czytelnicy piszą! :) Te kawały wyszperała Gosia. Dzięki! 
_____________________________________________

- Co jest pierwszą rzeczą jakiej uczą się Francuzi po wstąpieniu do armii?
- Jak poddać się w przynajmniej dziesięciu językach.

- Dlaczego ulice w Paryżu otoczone są szpalerami drzew?
- Żeby Niemcy mogli defilować w cieniu.

“Francja powiedziała, że potrzebuje więcej dowodów na to, że Saddam
jest groźny. Tak, ostatnim razem kiedy żądali więcej dowodów, to
przetoczyły się one przez Paryż z wciągniętą niemiecką flagą”.

-Jak wygląda sztandar bojowy Francuzów?
-Biały krzyż na białym tle.

Turysta z Teksasu kręcąc głową spogląda na wieże Eiffla
- Jestem w Paryżu już szósty raz a tym Francuzom jeszcze nie udało się dowiercić do ropy.

***
Jadą sobie autostradą w USA żyd, Francuz i hindus. Wszędzie naokoło pustynia jak okiem sięgnąć a oni jada i jadą. Zbliżył się wieczór, aż tu nagle popsuł im się samochód. Wyszli wiec i idą wzdłuż autostrady. Patrzą, a w oddali niewielki hotelik. Pobiegli tam czym prędzej, pukają, otwiera im typowy amerykański wieśniak.

- Witam, popsuł nam się samochód, da rade abyśmy przekimali do rana jedną noc, jak naprawimy auto ruszamy dalej?

- Nie, no spoko, wiecie, bardzo chętnie, ale mam tylko jeden pokój 2-osobowy, jeden z was będzie musiał się przekimać w stodole, na sianku, ze zwierzątkami.

Na to odzywa się hindus: Spoko, ja pójdę do stodoły, to dla mnie nic nowego, u nas na ulicach Kalkuty to norma.

Hindus poszedł, żyd i Francuz walnęli się do wyrek, za 5 minut slychac pukanie do drzwi. Otwierają a za drzwiami stoi hindus:

- Sorry chłopaki ale ja nie mogę tam spać. Wiecie warunki nawet spoko ale w stodole jest krowa, to dla nas święte zwierze i nie mogę spać w tym samym pomieszczeniu co ona bo będę splugawiony.

Na to odzywa się żyd: Dobra spoko stary kładź się do wyra ja pójdę na sianko, przeżyłem Holocaust, przeżyję tez jedną noc ze zwierzakami.

Hindus i Francuz walnęli się do wyra, ale za 5 min słychać pukanie. Otwierają, a za drzwiami stoi żyd i mówi: Sorry chłopaki ale nie da rady, nie mogę tam spać, warunki faktycznie całkiem okey, ale w stodole jest świnia, to dla nas żydów przeklęte zwierze, nie mogę spać z nim w jednym pomieszczeniu bo będę splugawiony.

Na to odzywa się Żabojad: O.K, spoko wal sie w kimę, ja pójdę do stodoły. U nas we Francji jest taki syf że stodoła dla mnie to będzie jak Hilton dla was. I poszedł.

Żyd i Hindus kładą się do wyra, lecz za 5 minut słychać pukanie. Otwierają, a za drzwiami stoją świnia i krowa.